facebook

Kanał You Tube

niedziela, 22 marca 2015

Karmienie piersią – lista produktów zakazanych



Co jeść, a czego nie jeść w czasie karmienia piersią? Zasadniczo są dwa podejścia do tego problemu. Pierwsze – restrykcyjne – zakłada, że uważamy na to, co jemy. Stopniowo wprowadzany do diety nowości  i obserwujemy reakcję dzieci. Drugie podejście – dokładnie odwrotne - zakłada, że jemy wszystko i zmieniamy dietę dopiero, gdy dziecko boli brzuszek, męczą kolki czy jest niespokojne. Ja jestem zwolenniczką pierwszego podejścia. Wolę dmuchać na zimne. Zarówno przy pierwszym dziecku, tak samo teraz przy bliźniakach uważam na to, co jem. Moje dzieci do tej pory raz miały wzdęte brzuszki  i znam winowajcę (skusiłam się na kotleta mielonego z cebulką).
 Oto czego należy unikać podczas karmienia piersią:

  • produktów ostrych,
  • produktów wzdymających,
  • produktów wysoko przetworzonych,
  • produktów kwaśnych,
  • produktów surowych.

A teraz lista konkretnych rzeczy. Część podała mi położna, część dopisałam sama. Ważne, żeby przestrzegać ścisłej diety przez pierwsze trzy miesiące. Oto produkty, których należy unikać karmiąc piersią:

  • kapusta,
  • groch,
  • fasolka szparagowa
  • gruszki,
  • śliwki,
  • ogórki,
  • sery pleśniowe,
  • cytrusy,
  • miód,
  • kalafior,
  • brokuły,
  • groszek zielony,
  • kukurydza,
  • papryka,
  • kakao,
  • grzyby,
  • kwaśna śmietana.

A Wy przestrzegałyście diety karmiąc piersią?

28 komentarzy:

  1. Gruszki miod papryke i ogorki jem. Co do reszty sie pilnuje ale zaraz mloda skonczy trzy miesiace i bede wprowadzac po kolei produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze są pierwsze 3 miesiące. Ja po tym czasie też planuję wprowadzać kolejne rzeczy:)

      Usuń
  2. Ja bardzo sie pilnuje od samego początku a w dodatku Ulka ma.skaze białkową i nie.mogę nic co związane z mlekiem. Teraz skonczyła 3 miesiaxe i powoli dołaczam inne produkty. Zauwazylam ze pomidory jej nie służą. na soję ma uczulenie ach ciężkie momentami to życie karmiącej matki zwłaszcza gdy gdzieś idziemy a tu wszyscy jedzą np gofry z bitą śnietaną i lody a ty wcinasz.suche biszkopty. Ale wiem dla kogo to robię i po co więc to mi troche pomaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - nie jest łatwo. A zbliżają się Święta. To dopiero będzie wyzwanie:) Ja też wychodzę z założenia, że te wyrzeczenia nie są dla mnie. I wtedy jest lżej:)

      Usuń
  3. Z pierwszym od początku jadłam wszystko i teraz też tak jest. "Zakazane" ograniczam ale z diety nie wyeliminowałam. I obserwuję dziecko czy nie dzieje się coś niepokojącego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci mają bardzo wrażliwe brzuszki więc ja wolę dmuchać na zimne. Ale wiem, że wiele mam tak robi i maluchy nie mają problemów. To chyba zależy od dzieci:)

      Usuń
  4. Ja póki co jem wszystko tak jak w ciąży i przed... Ola na szczęście źle nie reaguje... :)
    Choć kapuchy nie odważyłam się... i wzdymających potraw. Ale zgrzeszyłam i czekoladę zjadłam... kakao też pijam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kakao wprowadziłam niedawno, w małych ilościach i póki co nie szkodzi:)

      Usuń
    2. To super. Mi położna mówiła, że można, ale nie za często właśnie.

      Usuń
  5. Ja pamiętam, że bardzo uważałam na to co jadłam. Zresztą Junior miał od 5 miesiąca skazę białkową, więc i ja byłam na ścisłej diecie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas na szczęście skaza białkowa nie dotyczy, ale wiem, że mamy nie mają łatwo.

      Usuń
    2. U nas skaza białkowa u obu córeczek i bardzo szybko się objawiała u obu. Juz w 4 tygodniu niestety ale daję radę na razie

      Usuń
  6. Wiesz co, ja po porodzie tak się przejęłam tymi zaleceniami, że w końcu bałam się jeść czegokolwiek. A synek i tak miał kolki. W końcu wyluzowałam, jak moja waga spadła drastycznie a ja nie miałam w nocy siły wstawać do dziecka. Mądra pediatra kazała mi wtedy jeść prawie wszystko (oprócz np. kapusty, grochu i takich tam) i wiesz co, nic się nie zmieniło, oprócz tego że jedzenie przestało mnie stresować :-), a dziecko miało zadowoloną mamę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, ja na początku też jak dostałam listę od położnej to starałam się jej trzymać. Jadłam lekkie potrawy tylko z powodu porodu, a bardzo szybko zaczęłam jeść normalnie. Po miesiącu jem wszystko i wprowadzałam tylko owoce mogące uczulić stopniowo. Małgonia nie miała żadnych kolek, ani problemów brzuszkowych. Poza tym czytałam też, że to nie rodzaj jedzenia wpływa na kolki. To może być tylko dziełem przypadku. Układ pokarmowy noworodków i niemowląt nie jest na tyle rozwinięty i dlatego powstają kolki. Nie wiem czy pamiętasz raz pisałam o tym jak zabrać się do karmienia piersią: http://feleeshia.blogspot.com/2014/11/poczatki-karmienia-piersia-czyli-jak.html
    Trzeba zachowywać rozsądek we wszystkim :) A karmię Małgorzatę już prawie 10 miesięcy i na szczęście końca nie widać. Ważne że i Ty karmisz, bo to jest najlepsze dla dzieci. Małgonia jeszcze ani razu chora nie była, a ja właśnie przechodzę przeziębienie. A jak sama kilka razy zatrułam się jedzeniem Małgoni też nic nie było. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja mama na początku stosowała dietę, ale i tak miałam kolki, więc przestała. Nie zrobiło to na mnie różnicy, kolki miałam do 9 miesiąca życia. Ja mam zamiar wszystko jeść, ale to życie zweryfikuje za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A najgorsze ze zawsze się chciało tego czego nie można :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam podobne podejście. Nic mi się nie stało, że nie rzuciłam się na wszystko od razu. Fakt faktem jednak - okrojona dieta wydaje mi się nie do końca zdrowa i gdyby dane było mi stanąć ponownie przed wyborem to stopniowo wprowadzałabym nowości w formie surowych owoców np. Karmiłam miesiąc zaledwie, ale ograniczałam się dość mocno. Teraz powoli wprowadzałabym trochę więcej, soki itd. Co 3 dni coś nowego i obserwacja. Podsumowując: bardzo podoba mi się Twoje podejście.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje wpisy to dla mnie wieczna skarbnica wiedzy. Wszystko w jednym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj o wielu sprawach widzę trzeba pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja w sumie staram się uważać na to,co jem. nie jakoś fest restrykcyjnie,bo obserwuje synka co i jak. Tylko u mnie problem jest taki jak i przy pierwszym synku.. obojętnie co jem i ile godzin dziennie karmię mały chudnie.. waga mu spada.. jestem pod stałą kontrola położnej i pediatry :/ i już z zaleceniem dokarmiania mm :(...

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj sporo produktów nie mogłybyśmy jeść :/ Ale jeszcze to nie ten czas xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Lista zakazów jest dość długa, jednak ja od 2 miesiąca po kęsie po dwa zjadałam a później nie ma szoku.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziałam, że na czas karmienia trzeba zrezygnować z tak wielu rzeczy i na dodatek to prawie wszystko, co lubię najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie mam dzieci, ale wiem jak bardzo ważna jest dieta przy karmieniu, fajnie że o ty piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Karmienie piersią to duże poświęcenie. Starałam się przestrzegać tego wszystkiego, ale i tak zawsze coś skubnęłam i moja mała miała wtedy kolki. Od kiedy nie karmie piersią bóle ustały.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy dziecko skończy pół roku i nie ma kłopotów z kolkami lub alergią, można powoli próbować różnych rzeczy. Dobrze, że Twoje bliźniaki nie są tak wrażliwe. Ja bardzo uważałam, a kolki i alergie nas nie ominęły...

    OdpowiedzUsuń
  20. No proszę, lista nie jest taka uboga. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że dieta ma aż takie znaczenie dla karmienia piersią - pomijając używki, które są niedopuszczalne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Powiem szczerze, że jadłam wszystko (na prawie, zrezygnowałam z surowych produktów mięsnych i rybnych np. sushi). Drugie dziecko nie miało żądnych wysypek, uczuleń, kolek etc :) Przy pierwszy z kolei bardzo uważałam na to co jem, a ciągle miał wysypki, uczulenia, ropne skazy, po 3 miesiącach (po konsultacji z pediatrą) zrezygnowałam z karmienia piersią i przeszliśmy na specjalne sztuczne mleko i wysypki się pokończyły ku radości dziecka i mojej :) ( po jakimś czasie okazało się że miał skazę białkową i zdiagnozowano mu atopowe zapalenie skóry więc z rozmaitymi problemami skórnymi borykamy się do teraz :))

    OdpowiedzUsuń